Krótka odpowiedź: nie istnieje badanie wyznaczające, ile dni abstynencji jest optymalne albo bezpieczne. Nikt tego nie policzył, bo nie ma czego policzyć — nie ma wyniku, który miałby się poprawiać wraz z liczbą dni.
Długa odpowiedź jest ciekawsza, bo wyjaśnia, skąd wzięły się liczby, które znasz.
Skąd 7 dni
Z jednego badania na 28 mężczyznach, które pokazało pik testosteronu siódmego dnia. Ta praca została wycofana w 2021 roku[3] i nigdy nie została powtórzona. Napisaliśmy o tym osobno, razem z tym, dlaczego mit żyje mimo wycofania.
Siedem dni ma dziś tylko jedno uzasadnienie i jest ono praktyczne: to najkrótszy okres, przy którym w ogóle warto zaczynać cokolwiek liczyć, i najniższy próg porzucenia.
Skąd 30 dni
Stąd, że listopad ma trzydzieści dni. Serio — „No Nut November” to mem, który stał się zjawiskiem masowym, a potem doczekał się badania.
Wynik jest zaskakująco spokojny: u osób, które podjęły miesięczne wyzwanie, nie stwierdzono istotnych zmian w przyjemności seksualnej, pożądaniu, zaburzeniach ani pobudliwości w porównaniu z osobami, które go nie podjęły[1].
Dla nas to wynik wystarczający, żeby postawić miesiąc jako sensowne maksimum rekomendowane: nic nie wskazuje, żeby szkodził, i nic nie wskazuje, żeby dłużej było lepiej.
Skąd 90 dni
Ze społeczności. Wyłącznie. Nie ma badania, które by tę liczbę uzasadniało — ani pokazującego korzyść z abstynencji dłuższej niż miesiąc.
Jest za to jedna przesłanka w drugą stronę. Metaanaliza 13 badań z losowym przydziałem (2315 uczestników) wykazała, że dłuższa abstynencja wiąże się z wyższą fragmentacją DNA plemników: różnica średnich 3,67 punktu procentowego (95% CI 2,32–5,03)[2]. Ta sama metaanaliza nie potwierdziła wpływu na ruchliwość plemników — różnice były nieistotne statystycznie — i w ogóle nie mogła ocenić wpływu na ciąże, bo włączone badania tego nie raportowały.
Dlatego dłuższe wyzwania są w tej aplikacji dostępne z ostrzeżeniem, a przy staraniach o dziecko po prostu zablokowane.
Uczciwa wersja odpowiedzi
Nie ma badań pokazujących korzyści z abstynencji dłuższej niż miesiąc. Są przesłanki, że przy staraniach o dziecko szkodzi. Dłuższe wyzwania robisz na własną odpowiedzialność.
I jeszcze jedno, ważniejsze niż liczba dni: jeśli po tygodniu wraca ta sama myśl, że bez tego nie da się przetrwać wieczoru, problemem nie jest długość wyzwania.
